Przepis na kolejny…

…pomieszany dzień. To samo co w wpisie na dole. Kakao. Łóżeczka i tyle. Komputer włączyłem, zapodałem głośno muzykę i poszedłem do piwnicy. Już tłumaczę co tam robię. Mam takie figurki z drewna i je “ożywiam”. Można powiedzieć, że tak zarabiam. Cenią różnie, od kilku do kilkudziesięciu złotych. Najładniejszą, wartą 120.00PLN trzymam na półce :) .

Wróciłem i TV komp. Pobawiłem się trochę na serverku itp itd.

Potem dwór z nowymi znajomymi, zeszło jakoś i 21 dzwoni domofon. Kumple z klasy po krótkiej rozmowie się obrazili, że z nimi nie wychodzę na dwór… Dobra, nevermind. Wracam, kolacja i piszę.

W sumie nie miałem pomysłu co tu napisać a cały dzień był czasami super a czasami… do kitu.

PS. Dodałem takie małe info do Helbreath. Jutro już nowe :)

Pozdrawiam.

Pierwszy wpis – pierwsze przywitanie

No… wreszcie udało mi się coś wykombinować z tym blogiem. Jako, że to jest pierwszy wpis, nie chcę napisać tutaj paru linijek.

Zaczniemy od początku dnia. Jak zwykle, dzień w dzień (może zawsze inna godzina) budzę się, idę do WC, robię kakao / kawę, popijam, myję się. Jako, że nie miałem nic szczególnego w domu do roboty siadłem do kompa. Parę klików, tu i tam i strony odwiedzone, posty napisane, rzeczy niecierpiące zwłoki zrobione. Włączam server i… idę porozmawiać o ważnych to sprawach z “radą wyższą”.

Około godziny 12:00 postanowiłem wyjść z domu na dół, do drzwi, które kryją za sobą mrok. Drzwi, które od zawsze mnie przerażały (od dziecka myślałem, że są tam jakieś potwory itp. :) ). Otworzyłem, wszedłem i zacząłem kombinować (…). Zrobiłem “pokrywę” na komputer, aby pochłaniała te dźwięki, które wydobywają się mimowolnie i są strasznie denerwujące.

Popołudnie, jak zwykle ponura mina, iż pokłóciłem się z tatą i za nic w świecie nie wiedziałem jak się zachować więc… nic nie mówiłem. Reszta dnia poszła szybko. Helbreath – gimp – GG.

I teraz piszę tutaj.

Pozdrawiam, zapraszam do oglądania moich pracek i pisania na GG: 6901168.